sam

Czego uczą podróże?

23 lipca 2015

Wiadomo, że podróże uczą, ale czasami warto zastanowić się czego naprawdę chcemy nauczyć swoje dziecko zabierając je w podróż.

Każda wyprawa wiąże się z poznawaniem innych miejsc i innych ludzi, a czasami odmiennych kultur lub egzotycznej przyrody. Każda podróż jest rozwijająca i stwarza okazję do rozmowy, podczas której tłumaczymy dziecku świat. Jednak to czy uda nam się naprawdę zafascynować dziecko zależy od sposobu w jaki zbudujemy naszą opowieść – świat można poznawać przecież na wiele sposobów.

Warto przed podróżą zastanowić się jaki aspekt rzeczywistości najlepiej przemawia do naszego dziecka, jakie są jego prawdziwe zainteresowania. Atrakcje turystyczne wymieniane przez przewodniki mogą być mu zupełnie obojętne… Wspaniałe zabytki, wielkie muzea to coś, co dziecko powinno poznawać, ale praktyka pokazuje, że w tłumie i w upale, jego uwaga koncentruje się raczej na tym gdzie można kupić lody.

Niestety automat z zimnymi napojami budzie czasem większe emocje niż Kaplica Sykstyńska – to frustrujące ale prawdziwe. Możemy pocieszać się, że z takich doświadczeń coś mimo wszystko pozostanie w pamięci naszego dziecka, ale czy nie lepiej z góry zaplanować podróż i zwiedzanie w taki sposób, żeby była to zabawa, a nie obowiązek. Typowe turystyczne trasy są dla dziecka zbyt wyczerpujące i często po prostu nużące.

Warto więc opracować trasę specjalnie dla niego. Jeśli nasze dziecko fascynuje się przyroda, Muzeum Historii Naturalnej będzie dla niego lepszą propozycja niż najwspanialsza galeria sztuki. I dobrze – zgoda! Ale co zrobić, żeby chętnie obejrzało także galerię? Pomysły na zwiedzanie powinny wychodzić od tego, co dziecko naprawdę lubi i pewnym sennie już zna. Można przecież podróżować tropem ulubionych książkowych bohaterów, można szukać odniesień do ulubionych filmów – zawsze można znaleźć własny klucz do poznawania świata – każde miejsce ma przecież jakąś legendę.

buck

Taką właśnie próbę zwiedzania  podejmuje Weronika, bohaterka książki „Angielska przyjaciółka”:
Weronice, aż zakręciło się w głowie, gdy przeczytała ile zabytków trzeba koniecznie zobaczyć w Londynie, a do tego wszystkie są królewskie! Nie była pewna, czy ubrała się odpowiednio i czy do tego królewskiego miasta na pewno wypada się wybierać w jej ukochanej dresowej bluzie. No ale przecież to wycieczka, a nie oficjalna wizyta u królowej! Chyba ciotka Jupiter uprzedziłaby ją, gdyby miały wybrać się na herbatę do królowej? No raczej tak…
– Ja, prawdę mówiąc, nie lubię poznawać miasta kierując się przewodnikiem turystycznym –  powiedziała Jupiter. – Lubię znaleźć własny klucz… No wiesz, na przykład mogłybyśmy zwiedzić Londyn, podążając tropem filmowych bohaterów… Przypominasz sobie film, którego akcja rozgrywa się w Londynie?
– No jasne! Na przykład 101 Dalmatyńczyków – odpowiedziała Weronika bez namysłu, bo pamiętała wszystkie filmy, w których główne role grały zwierzęta.
– O, świetnie! I co jeszcze kojarzy Ci się z Londynem?
– Wiem! Mogłybyśmy podróżować tropem misia Paddingtona! O, to byłoby naprawdę super!
– O! No tak! Miś Paddington jest genialny! – Jupiter mrugnęła porozumiewawczo. Kilka lat temu to właśnie ona czytała Weronice historyjki o sławnym misiu. W Londynie miś Paddington jest naprawdę sławny, ma nawet swój własny pomnik.
– Pamiętasz? – zapytała Jupiter. – Biedak  przyjechał aż z Peru. Jechał do Londynu na gapę, żywiąc się tylko marmoladą!
– Wszystko pamiętam! Jak państwo Brown znaleźli go na stacji Paddington i dlatego nazwali go Paddingtonem, i że miał taką kartkę: „Proszę zaopiekować się tym niedźwiadkiem”.
Weronika uśmiechnęła się szeroko na wspomnienie misia z walizką, zagubionego w wielkim, obcym mieście.

W powieści „Angielska przyjaciółka” wizyta w Londynie staje się sposobem aby poznać cały – naprawdę cały – świat! Zwiedzanie Muzeum Historii Naturalnej jest zdecydowanie najlepsza propozycja dla dziewczynki, która ponad wszystko kocha zwierzęta i naturę. Dzień spędzony w tym wyjątkowym muzeum pozwala jej także podróżować w czasie… Weronika poznaje bowiem przyjaciółkę z odległej przeszłości – dodajmy, że postać autentyczną. To Mary Anning, pierwsza brytyjska kobieta paleontolg, która w wieku dziesięciu lat odkryła szkielet ichtiozaura. Działa na wyobraźnię? Tak, oczywiście, że tak. Prawdziwe historie są czasem lepsze niż film. Spotkanie z wyjątkową, sławną osoba, która może stanowić dla dziecka inspirację i autorytet jest bardzo istotnym elementem każdej podróży. Czasami może to być wybitny naukowiec lub wielki artysta.

Czasami wystarczy odwiedzić babcię, która mieszka w małej miejscowości i lubi opowiadać o swoim dzieciństwie. Takie opowieści również są inspirujące. Odkrywając świat, odkrywajmy także to, co jest bardzo blisko.  Najwspanialsza podróż to ta, która pozwala nam poznawać innych ludzi, ich pasje, wartości, ich niepowtarzalne historie. Każde miejsce ma swoją opowieść. I każda podróż może być jak bajka. Wiele zależy od naszej umiejętności opowiadania.
Szukacie dla swojego dziecka książki na wakacje? Przeczytajcie razem „Angielską przyjaciółkę” Joanny Charms. https://wegirls.pl/sklep/ksiazki-wegirls/angielska-przyjaciolka/

angprzyj